1.652x Przeczytana 9x Subskrypcja Wydanie 48/20 24.11.2020 Dziennik Radzionków Zarejestruj się teraz!

BRAVO ZUPF numer 01/2020


Numer 01/2020


Stowarzyszenie ZUPF pragnie przedstawić prywatny miesięcznik ekipy Z Uśmiechem Przez Futbol. Z tej strony Pani Bożena – redaktor naczelna tego cudeńka (i komentator, w nawiasach przemycam moje myśli, nie ufajcie tekstowi, zmusili mnie, tutaj będzie cała prawda). Miałam tutaj wymienić całą redakcję, ale niestety jej skład ogranicza się tylko do mnie, ponieważ właściciel, założyciel i pomysłodawca projektu – ̶H̶o̶m̶o̶ tfu Heterokrates i FC Buhaje jako miejsce założenia mają krakowski Kazimierz… zatem niestety budżet redakcji wystarczył ledwo na dwa Gorące Kubki Knorr i 200 eurogąbek. Ale dość już wstępu – skupmy się na stowarzyszeniu i jego perypetiach. W dzisiejszym, pierwszym numerze przeczytacie trochę o historii powstania ZUPF, sprawdzimy co tam w tej bandzie się dzieje, jak radzą sobie w Pucharach, jak przepuszczane są pieniądze stowarzyszenia na pierdoły (okradli Wajdzika, rzekomo przestał grać, a tak naprawdę pewnie wpiepszył się w piramidę finansową i uciekł jak Marcin P. tylko jego jeszcze nie dorwali, a Hetero próbuje wyprać te pieniądze jako nagrody w konkursie) a także strzelimy 3 szybkie z dmixem1996, menadżerem FC Bartodzieje.

Co w chaszczach piszczy

Preludium

Dziś mija dokładny rok od oficjalnego wejścia z buta w świat futbolcup stowarzyszenia Z Uśmiechem Przez Futbol! Pomysłodawcą (czyt. najbardziej pijanym na imprezie założycielskiej) był nijaki Heterokrates a dowodzenie tym przybytkiem przypadło w udziale również trzem menadżerom: WajdzikT2, Zbogiem i Offspring666. Heterokrates był bardzo napalonym buhajem, o bardzo dobrych genach, dlatego w pierwszym procesie rozmnażania członków stado rozrosło się od razu do 10 sztuk. Podczas pierwszego miotu do grupy dołączyli (w kolejności chronologicznej): Wojtek197 (KS Ruch Radzionków), dmix1996 (FC Bartodzieje), Papryksport (CWKS Legia Warszawa), Kacper Panama (GKS Zamczysko Odrzykoń - Boże, tak długa nazwa, a ja muszę to pisać za tą psią stawkę), Aztecky (FC Masters Gliwice) oraz Brzeziniaczek123 (FC Brzezin). Po dłuższym czasie i szukaniu kolejnych desperatów stado rozrosło się o kolejne sztuki – horno (STUDZIANKA), mmysla92 (Pomorzanin Cychry), kps (Andrus), P3PSI (OGIEŃ CZARNKÓW) oraz najnowszy, świeży narybek - Theodor T-Bag Bagwell (Fox River FC - a tego z tym pseudonim pogięło, czemu ja się na to zgodziłam). Ogólnie przez grupę przewinęło się jeszcze trzech członków. Z Uśmiechem Przez Futbol obecnie liczy 14 członków, niestety grupę opuścił Wajdzik i jego TMC Trytyt – stado nie martwi się jednak na zapas - trytytki mogą zostać zastąpione taśmą perforowaną DUH.

W związku z rocznicą ZUPF zorganizowany został konkurs, w którym pula nagród wyniosła 55.000.000 Euro! Za taką kwotę można kupić połowę Lewandowskiego… Zadanie było proste: stworzyć najdziwniejszy, najśmieszniejszy i najciekawszy projekt graficzny związany ze stowarzyszeniem. Napłynęły cztery prace, głosowaliśmy 4 dni; zwycięzca zgarnął 25 mln, drugie miejsce 15 mln, trzecie 10 mln oraz 5 mln dla osoby tuż za podium. Rywalizację zdeklasował najświeższy narybek, Theodor T-Bag Bagwell z 32 pkt, zaraz po nim uplasował się P3PSI (17 pkt). Na trzecim miejscu ze stratą jednego punktu znalazł się horno (16 pkt) a nagroda pocieszenia wylądowała u Wojtek197! O to wszystkie prace:



Mmysla rządzi i dzieli

Pomorzanin Cychry to najbardziej utytułowany klub obecnie należący do tego zgromadzenia. Gablota świeci się jak psu jajca, na stowarzyszeniowej ścianie sławy zaczyna miejsca brakować, a sytuacja w ZUPF wygląda mniej więcej tak jak przedstawił to Wojtek na swojej pracy (ten to sie wysilił, nie ma co, władował to w jakichś meme generator i myśli że drugi Salvador Dali, jeszcze 5 baniek za to dostał….ehhh):
No ale nie ma co ukrywać – mmysla92 to jeden z najbardziej rozpoznawanych członków ZUPF na całym serwerze, wymieniany hurtem obok najlepszych menago FutbolCup. Niedawno do gabloty dołożył kolejne, czwarte już mistrzostwo Ekstraklasy, trzecią Ligę Mistrzów, a w gronie TOP 20 na serwerze jego gablota zawiera (wspólnie z SooNem) 8 najważniejszych trofeów, a jeżeli jego zawodnik w obecnym sezonie zdobyłby w obecnym sezonie tytuł króla strzelców mmysla stałbym się samodzielnym liderem pod względem najważniejszych trofeów gry.
Mmysla niewątpliwie to najbardziej utytułowany członek ZUPF. Ale inni przedstawiciele ZUPF także radzą sobie względnie nieźle (tak serio to totalnie nieprawda, jest mmysla i długo długo nic, ale kazali mi tak napisać, PR się musi zgadzać). Poza mmyslą w ekipie mistrzów Ekstraklasy jest jeszcze trzech - dwukrotnie mistrzostwo (oficjalnie trzy, jedno nieprzyznane przez błędy silnika, ech to Playzo...) Ekstraklasy zdobył Aztecky, Heterokrates także posiada paterę mistrzowską. Ponadto ZUPF posiada w swoich szeregach głównie przedstawicieli najwyżej ligi (ta, na pewno, walczą tam tylko o życie, ale kazali napisać, że niby to dumnie brzmi) bo aż 11 z 14 przedstawicieli stowarzyszenia gra w Ekstraklasie. Niemniej pozostała trójka jest na poziomie 1 ligi.


Reklama (tak, te cebulaki sprzedały nawet sekcję gazetki, żeby się zareklamować, no trudno, mam dostać premię za to… byle to nie była pieczarkowa z grzankami w saszetce)
KORZYSTAJĄC Z KILKU SEKUND SŁAWY OGŁASZAMY REKRUTACJĘ!
Z pośród dziesiątek, setek - być może tysięcy podań wybierzemy dwa podania, które wykręcą łezkę z naszych oczu!


CO OFERUJEMY?
★ Członkostwo w stabilnym stowarzyszeniu na polskim futbolcup ★
★ Egzystowanie w dynamicznym zespole ★
★ Możliwość rozwoju i szybkiego awansu ★
★ Absolutnie nic ★
★ Udział w projektach wewnętrznych oraz dobra atmosfera ~1003 hPa ★

CO WYMAGAMY?
★ Podanie zgodne z wzorem, które nas przekona - to główny czynnik który wpłynie na pozytywny wynik rekrutacji ★
★ Komunikatywność - nie mamy żadnych list obecności ;) Będąc w naszej grupie stawiamy na rozmowy na luzie, dobry kontakt, kulturę (jako tako) i współpracę. Dla nas liczy się przede wszystkim osoba. ★
★ Posiadanie 2 CR na mini logo stowarzyszenia ★
★ Siła 11'stki na "w miarę" poziomie (patrzymy na to głównie pod kątem projektów wewnętrznych) ★
★ Wytrzymania w naszym gronie ★


Podanie proszę wysyłać do Heterokrates - nabór potrwa do 20 MAJA z ewentualnym wcześniejszym zakończeniem jeśli poczujemy, że trafiliśmy wcześniej na dobrą osobę. Reszta wychodzi w praniu :)

Imię:
Wiek:
Coś o sobie:
Czy byłeś wcześniej w jakimś stowarzyszeniu?:
Czy grałeś już kiedyś w futbolcup (jeśli tak to napisz coś o klubie):

Puchary FutbolCup (czyli jak ZUPF daje plamę publicznie)

#UstawioneLosowanie

Ponieważ główną dewizą organizacji ZUPF jest Dumni po porażce, wierni po zwycięstwie członkowie bandy postanowili uczestniczyć (jako dostawcy punktów) w najważniejszych rozgrywkach gry - Puchary Futbolcup, wierząc jednak, że znajdą się w nich drużyny równie słabe jak oni. Wnioski okazały się trafne. Aż 4 członków stowarzyszenia załapało się do Ligi Mistrzów, 5 członków gra w Lidze Europy a samotnik P3PSI - w UEFA Conference League. W Playzo szybko zaczęto wietrzyć podstęp jak to możliwe, iż tak liczna grupa tych oferm dostała się do tak elitarnych rozgrywek. Postanowiono zatem, że mmysla i Aztecky - jedni z najwybitniejszych przedstawicieli ZUPF trafią razem do grupy Ligi Mistrzów. Spotkało się to z oburzeniem ekipy, padały oskarżenia o ustawionym losowaniu, inni doszukiwali się podstępu Wajdzika, który być może nie jest już członkiem ale z zazdrości, że nie był nigdy tak dobry jak ta dwójka, znalazł kilka milionów zaskórniaków i postanowił przekupić Łysego z FutbolCupa, żeby solidnie podgrzał i pokręcił kulkami. Apelacji nie było (po prostu nikt nie ma na tyle cywilnej odwagi się przyznać do tych teorii pokroju pana Antoniego M.) i takim oto sposobem Pomorzanin Cychry i FC Masters Gliwice znaleźli się w jednej grupie.

Tylko Ruch niesie sportowy duch

Niestety, czytelnicy którzy liczyli na jakiś plot twist w tej opowieści o pucharach będą zawiedzeni. Wszystkie drużyny spisują się zgodnie z oczekiwaniami, a zatem w Lidze Mistrzów - GKS Zamczysko Odrzykoń walczy z bardzo trudnej grupie z mocnymi rywalami jakimi są SooN i Niemczyc. Mmysla przoduje w grupie D, a Aztecky toczy zażarty bój z MartinoMartinezem o awans, a FC Buhaje liderują grupie G (O rany, oni jednak umieją coś wygrać). W Lidze Europy podobna sytuacja, ale tutaj zatrzymamy się nad jedną drużyną - nad KS Ruch Radzionków. Bo to że FC Bartodzieje, FC Brzeziny, STUDZIANKA i Andrus będą walczyć o wyjście z grup to było oczywiste. Ale KS Ruch Radzionków świeci wspaniałym przykładem. Oni mogą być wzorem do naśladowania dla reszty członków. Tylko im dewizja ZUPF przyświeca niczym księżyc w ciemną noc, niczym latarnia morska żeglarzowi. KS Ruch po 4 kolejkach zdobył wspaniałą liczbę punktów - 0 i szczyci się bilansem bramkowym 5-25 (miałam to skomentować w swoim stylu, ale ten paragraf już sam w sobie jest szczytem absurdu). Wojtek zapytany o klucz do sukcesu wykrzyczał, że to wina aktualizacji bo stracił graczy (taaa, jasne. Cwaniak chciał wykiwać system i podpisać graczy po sezonie, żeby mu nie zniknęli z kadry, a tymczasem frajer dostał przydział od razu następnego dnia jak ligę skończył i mu 7 graczy odeszło, dobrze mu tak) i musi wystawiać młodzików. Ale i tak na pewno przejdzie do historii. Jako gracz ZUPF, który w historii Pucharów stracił najwięcej goli w historii fazy grupowej. Na pewno będzie mógł nosić ten tytuł z dumą.

Podejrzany konkurs ZUPF

ZUPF jak każde porządne stowarzyszenie organizuje wewnętrzne konkursy i zabawy. Ostatnio na tapecie znalazł się konkurs, który polegał na stworzeniu arcydzieła w stylu Pabla Picassa Painta obrazującego życie w ZUPF. Konkurs jakżesz szlachetny, zabawa była przednia, ale wygrana była absurdalna. Pierwsze miejsce w tym konkursie otrzymywało aż 25 milionów euro, a pula nagród wyniosła bagatela - 55mln euro. Przeprowadziłam dziennikarskie śledztwo i dotarłam do informacji że głównym sponsorem… był Wajdzik. A zatem były już członek ZUPF. A jeśli te pieniądze pochodzą z nielegalnego źródła? Być może Wajdzik pod sklepem kibica prowadził jakieś nielegalne kasyno, tudzież handlował nielegalnymi substancjami w restauracji klubowej? Być może podczas transferów dochodziło do malwersacji albo nawet do… handlu niewolnikami? Sprzedawał prawego pomocnika… wraz z całą jego rodziną, psem, dwoma kotami i kurczakiem w zamrażalniku z domowego chowu za 19.99 za kilo? Nie wiadomo czy dowiemy się tego kiedykolwiek, siedziba klubu została przerobiona na dom publiczny, na miejscu stadionu stanęło centrum handlowe a po członkach sztabu ślad zaginął. Najbardziej prawdopodobnym tropem jest Argentyna, w końcu pod koniec istnienia klubu, w drużynie była spora grupa zawodników tej narodowości. Nikt z członków stowarzyszenia nie zdecydował się na komentarz w tej sprawie.

Trzy szybkie

Trzy szybkie to będzie seria wywiadów z członkami ZUPF. Tu nie będzie żadnego pitu pitu, (bo i tak mi za to nie zapłacili) tylko szybkie pytania i konkretne odpowiedzi. Na pierwszy ogień poszedł dmix1996, cel nieprzypadkowy, gość jest największą gadułą na discordzie klubowym:

Zobaczymy czy będzie taki wyrywny do wywiadu

Bożenka: W Bydgoszczy jest dzielnica Bartodzieje, czy nazwa twojego klubu ma coś wspólnego z tą dzielnicą?
dmix1996: Tylko nazwę :p Bartodzieje to nazwa wsi, z której pochodzę. Mieści się w województwie Mazowieckim i liczy jakichś pięciuset mieszkańców :p

Bożenka: Co cię natchnęło żeby zgłosić się do ZUPF?
dmix1996: Byłem praktycznie świeży w grze i gdzieś mi mignęło ogłoszenie, prawdopodobnie w artykule dnia. Gra samemu na dłuższą metę zawsze mi się nudzi, toteż w różnych grach szukam czegoś na wzór "klanu". A, że wymagania były najmniejsze a grupa nowa, to postanowiłem wysłać zgłoszenie licząc na przyjęcie. Jak widać udało się :p

Bożenka: Jaki jest twój cel na najbliższe sezony w FC?
dmix1996: Wbić kiedyś do top 20, a jakby udało się dostać fajny przydział to powalczyć o kupon do LE. No chyba, że mowa o forumowej LE to dojść jak najdalej, fajnie byłoby ugrać jakieś 1/4 ale spadkowicze z LM mogą być mocni, a przy niekorzystnym losowaniu moja przygoda skończy się bardzo szybko.

Poznaj członka: dmix1996
Ulubiony klub? Real Madryt.
Ulubiony zawodnik? Nie mam, ale niech będzie Lewandowski.
Człowiek którego podziwiasz? Rodzice za cierpliwość do mnie i rodzeństwa :p
Ideał kobiecej urody? Szczupła, długowłosa blondynka :D No i nie może być wredna :X
Ulubiony aktor? Lubię filmy z Liottą i Hopkinsem.
Ulubiony film? Chłopcy z ferajny.
Ulubiony muzyk? brak :D Słucham wszystkiego
Wymarzone auto? Audi rs q8
Posiadane auto? Tramwaj i autobus :D
Twoje hobby? Sport.
Gdyby doszło do alkoholickiego spotkania ZUPF z kim byś chciał mieszkać w pokoju? yyyy...byle na drugi dzień d**a nie bolała :D (a szkoda - dop. H̶o̶m̶o̶ Heterokrates)


I pytanie do czytelników - jeżeli znacie i macie ulubionego członka ZUPF napiszcie w komentarzu, jak będę miała dobry humor (i dostanę jakiś sensowny budżet) uwzględnie Wasze zdanie w następnym numerze i z nim przeprowadzę wywiad.
(ufff nareszcie koniec, błagam zadzwońcie gdzieś, uwolnijcie mnie stąd, dopiszcie w komentarzu #freeBożenka, pomocy!)

Redagowała: pani Bożenka (w osobie Wojtka197 i Heterokratesa)
Do artykułu

Połowa sezonu



Królowie wyjazdów, bezbronni w domu - podsumowanie rundy w wykonaniu Ruchu

Beniaminek straszy wielkich. Przed rozpoczęciem sezonu większość sympatyków KS Ruchu słowa prezesa o tym, że "postaramy się wystraszyć wielkich i powalczymy nie tylko o utrzymanie" brała z dużym dystansem. Tymczasem nie tylko Ruch straszy, ale także sam realnie włączył się do gry o awans do Ekstraklasy. To była bardzo dobra runda w wykonaniu piłkarzy Ruchu... Jednak nie perfekcyjna.

Start marzeń
O tak dobrym początku sezonu raczej w Radzionkowie nikt nawet nie marzył. Tymczasem w każdej kolejce klub zaskakiwał kolejnych niedowiarków. Dwie pierwsze kolejki Ruchu to były dwa mecze wyjazdowe. Wszyscy z pewnością chcieli aby piłkarze zaprezentowali się z dobrej strony, ale o jakiś nadzwyczajny optymizm przed startem ligi było ciężko. Po pierwsze Ruch dwie pierwsze kolejki sezonu musiał radzić sobie bez kluczowego zawodnika - lewego pomocnika Daniela Gruszki, po drugie - obie drużyny, z którymi Ruchowi przyszło się mierzyć nie tylko posiadały już pierwszoligowe doświadczenie, ale także na papierze wydawały się kadrowo mocniejsze. Piłkarze jednak zaskoczyli wszystkich i z obu wyjazdów przywieźli 6 punktów. W 1 kolejce Ruch odniósł wielkie zwycięstwo z obecnym wiceliderem Los Blancos odwracając losy meczu. Goście jako pierwsi stracili gola, po to aby za sprawą Grzesia Cukrowskiego wyrównać jeszcze przed przerwą, a potem na przełomie 20 minut między 68 a 88 wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Bramka gospodarzy z 92 minuty to był ich łabędzi śpiew, Ruch odnotował historyczną pierwszą wygraną na poziomie 1 ligi. Drugie zwycięstwo, nad RedBull United rodziło się w bólach, zwycięskiego gola zdobył już w 7 minucie Mart Keepna. Przyszedł czas na pierwszą kolejkę u siebie. Rywal nie byle jaki - Piotreks2280, drużyna też już z pierwszoligowym stażem, także gotowa włączyć sie do walki o najwyższe cele. I wydawało się, że może wybić gospodarzom jakiekolwiek nadzieje z głowy bo po 18 minutach było już 0-2 dla gości. Długo radzionkowianie nie byli w stanie nawet rozegrać dokładnie akcji, masa błędów, brzydkiej gry faul, nieporadności Ruchu. Sygnał do ataku odtrąbił na 20 minut przed końcem meczu weteran, Leszek Lisowski po indywidualnej akcji, a gola na wagę remisu zdobył Filip Gajda strzałem rozpaczy, po którym piłka odbiła sie jeszcze od pleców obrońcy gości i wpadła, myląc całkowicie bramkarza. W 4 kolejce Ruch pokonał spokojnie na wyjeździe Mistrzów z dzielnicy 0-3, po to by w piątej kolejce rozegrać na własnym stadionie kolejny horror. Do Radzionkowa przyjechała drużyna WKT, drużyna z którą Ruch już kiedyś się mierzył, kandydat do gry w ekstraklasie. Ale Ruch miał tego dnia swoje 5 minut. Cała drużyna Ruchu rozgrywała do 75 minuty perfekcyjne zawody. Gole strzelali kolejno Keepna, Kaliński i Lisowski. Ostatnie 15 minut to szaleńczy zryw gości, 2 gole w 76 i 87 minucie, piekielnie nerwowa końcówka ale Ruch utrzymał to prowadzenie do końca i zwyciężył 3-2. 6 seria gier to pewne zwycięstwo 0-5 z outsiderem ligi Los Cruzados, natomiast 7 kolejka to kolejny rollercoaster w wykonaniu gospodarzy, niestety tym razem bez happy endu. Do Radzionkowa przyjechał Lotnik Częstochowa. Do przerwy prowadzili goście 0-1, w 30 minucie nasz defensywny pomocnik doznał kontuzji i musiał opuścić boisko... ale nic nie wskazywało na tak szaloną drugą połowę. W 60 minucie za bezmyślny faul wyleciał z boiska nasz obrońca George Cearnaigh, a w 65 goście objęli dwubramkowe prowadzenie. Nasi zawodnicy rozpoczęli od środka... i 30 sekund później zdobyli gola kontaktowego. Niestety, zamiast pójść za ciosem... goście zrobilito samo. W 65 minucie było 0-2, w 68 już 1-3... W 80 minucie goście dołożyli 4 gola i kibice powoli zaczęli opuszczać stadion. Wtedy właśnie gospodarze pomimo osłabienia zaczęli "ułańską szarżę". W 88 minucie gola po rzucie rożnym zdobył Keepna, w 91 minucie Gruszka wyszedł sam na sam i zrobiło się 3-4. Czasu jednak na 4 trafienie i remis zabrakło. Ruch przegrał 3-4 i była to jednocześnie pierwsza ligowa porażka. 8 kolejka to wygrana z Amsterdamsche NV 0-3, 9 to porażka z Unią Leszno po fatalnym meczu 1-2, 10 kolejka to nieprawdopodobny comeback w 3 minuty z KS RTS 1-2. Długo w meczu nie działo się nic, w 70 minucie gospodarze wreszcie objęli prowadzenie. Jednak Ruch z ostatecznym atakiem czekał aż do 87 minuty meczu, wtedy gola zdobył Gruszka, dwie minuty później z rzutu karnego trafił niezawodny Keepna i z 1-0 zrobiło się 1-2. Ale żeby oliwa była sprawiedliwa, w 11 serii spotkań Ruch w podobnych okolicznościach poległ w meczu przyjaźni z Andrus 1-2 tracąc gola w 89 minucie.

Rysa na szkle
W połowie sezonu Ruch zajmuje 3, premiowane awansem miejsce. W 11 meczach zdobył 22 punkty, z bilansem 7-1-3 i bilansem bramkowym 27-15 co czyni go najskuteczniejszą drużyną rundy. Wynik ten zdecydowanie przewyższa oczekiwania w klubie, jednakże są mankamenty do poprawienia przez zawodników. Kluczowa jest gra u siebie. Ruch na 5 spotkań rozgrywanych na własnym stadionie wygrał zaledwie raz (ale z obecnym liderem tabeli), raz zremisował i odnotował aż 3 porażki. Trener, zapytany o problemy w meczach u siebie odpowiedział: "Problemem może być ta nowa murawa. Przed rozpoczęciem tego sezonu została wymieniona stara, niestety producent od którego zawsze wybieraliśmy trawę niedawno zbankrutował, dlatego prezes musiał zdecydować się na inną firmę. I jesteśmy z tej trawy mocno niezadowoleni, przy mocniejszym wietrze jest problem z przyczepnością tych płatów, piłka dziwnie się zachowuje, a podczas deszczu mocno nasiąka, staje sie bardzo śliska. Nie gra się na niej dobrze, ale koszty zerwania i położenia nowej są dość wysokie dlatego musimy grać na niej do jej zużycia". W klubie postawiono na radykalne kroki. Trawę owej firmy zamontowano także na boiskach treningowych, a podczas niedawnego obozu w ulubionym klubowym ośrodku we włoskiej Senigalii prezes zarządził, że na tamtejszych obiektach także ma zostać użyta ta murawa. Wszystko po to, aby zawodnicy zaaklimatyzowali się do niej, żeby wyniki osiągane w meczach domowych uległy poprawie.

W klubie zrezygnowano także z transferów. Mając w pamięci ostatnie wpadki, kiedy Ruch rozgrywał świetną rundę jesienną, a potem fatalną rundę wiosenna nie zdecydowano się na jakiekolwiek roszady kadrowe. Wspomina się jedynie o możliwym odejściu Ferdynada Cukrowskiego. Ten młody obrońca z pewnością chciałby zakosztować gry w podstawowym składzie, a prawdopodobnie nie będzie mu to dane w Ruchu, ze względu iż kluczowe pozycje w obronie zajmują starzy wyjadacze. Dlatego prawdopodobnie po zakończeniu okresu juniorskiego i po podpisaniu kontraktu seniorskiego zawodnik zostanie zaoferowany innym klubom.

Europejskie podboje
Na początku października drużyna KS Ruchu rozpoczęła udział w rozgrywkach pucharowych. Pierwsza edycja nie była dla Ruchu udana. Drużyna wylądowała w Lidze Mistrzów, w 1 rundzie eliminacji jako nierozstawiona i na tej rundzie zakończyła swoje zmagania w Lidze Mistrzów. Przed podejściem drużyny do drugiego sezonu zdecydowano, że celem będzie Liga Europy. Cel udało się zrealizować perfekcyjnie, ranking globalny spowodował że KS Ruch został umieszczony w Lidze Europy i to od razu w fazie grupowej. Dobre występy ligowe drużyny podczas fazy eliminacji spowodowały wzrost rankingu co przyczyniło się do losowania Ruchu z pierwszego koszyka przed fazą grupową. Ruch został rozlosowany do grupy K wraz z Strzelcem Umianowice, Spartą Radlin i FC Komandosami. Trener drużyny nie ukrywał zadowolenia z losowania, ale przestrzegał także przed jakimkolwiek lekceważeniem oponentów. "To jasne, że jesteśmy faworytami tej grupy. Bukmacherzy typują nas także, że ukończymy grupę z kompletem 18 punktów. Na papierze jesteśmy definitywnie najmocniejsi. Ale nazwiska nie grają. W takim turnieju nie ma już słabych drużyn, a gra toczy się o naprawdę wielkie pieniądze. Musimy zachowywać chłodne głowy, na każdy mecz wychodzić z należytą powagą, szacunkiem dla przeciwnika. Nie będzie nigdy tak, że przeciwnik zobaczy nas w szatni, wyjdzie na boisko, klęknie i poprosi żeby nie bić. Nikt na pewno tanio skóry nie sprzeda, dlatego trzeba zawsze grać na 200% możliwości. Liga Europy to dla nas całkowity priorytet, zależy nam aby dojść jak najdalej, mam świadomość i zapewnienie prezesa, że pieniądze z turnieju otrzymają zawodnicy w premiach oraz zostaną przeznaczone na wzmocnienie drużyny, a jeśli mamy celować w ekstraklase potrzebujemy jeszcze jakichś klasowych nazwisk". Piłkarze definitywnie wzięli słowa trenera do serca i po 3 kolejkach pewnie liderują w grupie K z dorobkiem 9 punktów i bilansem 10-0. Rozmawialiśmy także z prezesem, odnośnie potwierdzenia słów trenera. "Tak, za pieniądze z LE planujemy wzmocnienia. Mam świadomość, iż aby grać w ekstraklasie potrzebujemy najlepszych. Te 60mln wydane przed sezonem to nic w porównaniu do potrzeb które mamy. Jeżeli będą konieczne wzmocnienia za 100 milionów to wydamy 100 milionów. Ruch nigdy nie miał okazji jeszcze grać na najwyższym szczeblu ligowym. Więc pora, aby wreszcie się tam znalazł."

I te słowa prezesa niech towarzyszą nam do końca rundy rewanżowej. Oby Ruchowi udało się osiągnąć coś, czego nie osiągnał jeszcze nigdy. Życzymy powodzenia i udanego marszu do Ekstraklasy oraz dalszych wygranych w Lidze Europy!

Redakcja Dziennika Radzionków
Do artykułu

Wracamy!!!



Wielki powrót!

Dziennik Radzionków powraca! A wraz z nim perypetie z życia radzionkowskiego klubu. Na samym początku naszym czytelnikom należy się jednak wyjaśnienie, dlaczego tak długi czas minął od ostatniego artykułu, dlaczego Dziennik tylko raz ukazał się w wyjątkowej formie gazetki, a teraz wraca do starej formuły.

Przekręty, dyskryminacja, taśmy prawdy... czyli redakcja od wewnątrz
Afera na najwyższych szeblach hierarchii pracowniczej w redakcji Dziennika Radzionków została ujawniona tuż po wydaniu pierwszego numeru gazety w nowej formule. Otóż jedna z pracownic redakcji, na łamach lokalnego brukowca ujawniła, że w redakcji dochodzi do dyskryminacji kobiet tam pracujących. Szefostwo nie dopuszczało pań do "strony tytułowej", wszystkie kluczowe artykuły pisali panowie, albo były plagiatem. Na dodatek owa pracownica zgłosiła sprawę do sądu nie tylko o dyskryminację płciową i masowe plagiaty, ale także o molestowanie w pracy przez redaktora naczelnego i jeszcze jednego członka rady nadzorczej.
Kiedy sprawa trafiła do sądu przez dłuższy czas stała w miejscu, nie było świadków owych zdarzeń, nikt także nie chciał zeznawać przeciwko redaktorowi naczelnemu. Kiedy już wydawało się, że sprawa się zakończy z braku poszlak ujawnione zostały "taśmy prawdy" czyli podsłuchane rozmowy szefostwa w miejscowej kawiarnii. Wyszła na jaw nie tylko dyskryminacja, plagiatowanie artykułów czy molestowanie ale także szantaż i przekupstwo za "milczenie". Redaktor naczelny został skazany na 15 lat więzienia, a dwóch jego najbliższych współpracowników na 12 lat pozbawienia wolności.

Redakcja Dziennika została zamknięta, całkowicie zmieniony został skład personalny, odbyły się wybory nowego redaktora, stworzone zostało nowe logo, tylko nazwa została, ponieważ czytelnicy przywykli już do nazewnictwa gazety. I tak oto Dziennik Radzionków powraca do regularnego wydawania artykułów, a nowy skład personalny redakcji postara się, aby stały one na równie wysokim poziomie co poprzednie.

Co w klubie piszczy?
Kiedy był wydawany ostatni numer Dziennika klub z Radzionkowa był po drugim spadku w swojej historii, w trakcie 3 ligowych zmagań o powrót do 2 ligi. Wydawałoby się że w klubie wyciągną wnioski, że nie będą chcieli "na siłę" wracać na ten 2 ligowy poziom. A jednak - Ruch szybko otrząsnął się po spadku, przeprowadzone zostały 3 transfery, pozbyto się wówczas 6 piłkarzy i Ruch ukończył rozgrywki w 3 lidze na spokojnym 3 miejscu i zaledwie po sezonie wrócił do grona drugoligowców. Nie był to jednak łatwy powrót - Ruch został przydzielony do grona bardzo mocnych drugoligowców. Obawiano się, że tamten sezon może wyglądać podobnie co pierwszy sezon Ruchu na szczeblu 2 ligi. Nic bardziej mylnego - Ruch w połowie tamtego sezonu zajmował 3 miejsce w tabeli! W przerwie zimowej trener Wojtek mówił otwarcie: "Uważam że moja drużyna jest gotowa, by powalczyć o utrzymanie tego 3 miejsca, nie będziemy odpuszczać, będziemy grać o awans!". No i na pięknych obietnicach walki wtedy się skończyło. Drużyna wiosną, mimo iż nie został naruszony skład personalny całkowicie przestała grać. W wielu meczach chłopaki zachowywały się tak, jakby pierwszy raz ze sobą grali. W 11 meczach wiosną Ruch zdobył zaledwie 11 punktów, notując ledwo 3 zwycięstwa - wszystkie z zespołami, które w tamtym sezonie z ligi spadły.

Mimo fatalnej rundy rewanżowej zdecydowano się przed następnym sezonem tylko na delikatną korektę kadrową - klub zasiliło wtedy dwóch nowych obrońców - Irlandczyk Geordan Cearnaigh z Victorii Pomorzowice i młody zawodnik ze szkółki Euzebiusz Łazarz. Wówczas już na początku sezonu trener ustalił że "Celem tej drużyny jest gra w 1 lidze. Nie popełnimy błędów z poprzedniego sezonu!" Niestety, ambicji znowu wystarczyło na połowę rozgrywek. W połowie sezonu Ruch zajmował drugie miejsce, mając zaledwie punkt starty do lidera, wydawało się, że droga do awansu stoi przed klubem otworem, że poprzedni sezon nauczył tych zawodników, iż należy grać 22 mecze, a nie 11. Awans Ruchowi przegrała wówczas... pomyłka włodarzy. W zimie klub miało wzmocnić dwóch zawodników, klub wówczas opuściło czterech. Prezes popełnił jednak fatalny błąd podpisując kontrakty o jeden dzień za późno, przez to zawodnicy nie mogli dołączyć do klubu zimą, tylko dopiero latem. Nie pomogło pismo do Związku Piłki Nożnej - Ruch musiał radzić sobie całą rundę bez swoich nowych nabytków. I Ruch, niestety słabszy kadrowo zaczął wiosną masowo gubić punkty na remisach. O ile remisy z drużynami, które razem z Ruchem biły się o awans należało szanować o tyle gubienie punktów w meczach z drużynami broniącymi się przed spadkiem... to było dla Ruchu jak porażki. Na dwie kolejki przed końcem sezonu Ruch spadł poza strefę dającą awans, a w meczu ostatniej szansy nie wygrał, mimo korzystnych wyników na innych boiskach.

Zatem w Radzionkowie zaczęto mawiać, iż "Do trzech razy sztuka!". Ruch od samego początku był stawiany jako główny kandydat do awansu do 1 ligi i przez ekspertów, i przez bukmacherów, a nawet przez ligowych rywali. Kibice nie umieli także przeboleć tego, że lokalny rywal awansował na szczebel pierwszoligowy już w poprzednim sezonie. Coraz częściej z ust kibiców padało sformułowanie "1 liga albo śmierć!". Śladów po spadku sprzed 3 sezonów nie było już widać, Ruch był nie tylko kadrowo najmocniejszy ale i dzięki zdolnym młodym zawodnikom, świetnemu szkoleniu i przemyślanym transferom - także potentatem finansowym tej ligi. Ciągle rosnący stadion, coraz silniejsza kadra... to naprawdę stawiało świetne perspektywy do tego, żeby Ruch - w 16 sezonie swojego istnienia - zagrał wreszcie w 1 lidze. I tym razem wszystko potoczyło sie zgodnie z planem. Ruch, niczym walec, przetoczył się po tej lidze, zajmując 1 miejsce w tabeli (53 punkty, 17-2-3 bilans), będąc jednocześnie najskuteczniejszą drużyną (50 bramek strzelonych) jak i najsolidniejszą w obronie (ledwo 9 goli straconych).


Wielki sukces - wielkie wydatki
Ruch obecnie przygotowuje się do premierowego sezonu w 1 lidze. Zawodnicy trenują na obozie we Włoszech, a prezes zaszokował wszystkich szalonymi transferami. Do Ruchu dołączyli prawy pomocnik Filip Kaliński - do niedawna gwiazda ekstraklasowej(!!!) Chojniczanki Chojnice oraz napastnik Filip Gajda - zawodnik także ekstraklasowego GKS Zamczysko Odrzykoń. Wrażenie robi suma wydana na wzmocnienia - Ruch za swoich dwóch nowych piłkarzy zapłacił - bagatela - 60 milionów Euro! Nasza redaktorka zapytała prezesa, czy takie szalone wydatki nie spowodują jakichś wahań finansowych klubu. "Pani redaktor, jakim ja byłbym nieodpowiedzialnym prezesem, gdybym kosztem dwóch zawodników naraził stabilność finansową klubu. Potrzebowaliśmy wzmocnień, wiedzieliśmy jakimi pieniędzmi dysponujemy, nie chcemy powtórki z historii i heroicznej walki o utrzymanie w tej lidze. Jesteśmy beniaminkiem, fakt, ale czy nie możemy od razu starać się walczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie? Ja osobiście jestem przekonany, że nasi chłopcy zostaną doskonale przygotowani do sezonu, że są w stanie ograć każdego, że nie muszą nikogo się bać. Gdybym racjonalnie miał nas umiejscowić w tabeli widzę Ruch na 6 miejscu. Irracjonalnie? Na drugim, cholernie bym chciał przygotować wielką fetę z okazji awansu do Ekstraklasy, nawet gdybyśmy mieli grać tam tylko jeden sezon".
W podobnym nastroju wypowiada się drugi trener drużyny. "Mamy naprawdę ciekawy zespół. Ustawieniem nikogo raczej nie zaskoczymy, nie czas teraz na eksperymenty z czymś nowym. Dlatego takie, a nie inne ruchy kadrowe - nasi skauci podpatrywali drużyny o podobnym stylu, co nasz i tak poszukiwaliśmy wzmocnień. Jesteśmy pewni że oba Filipy od razu odnajdą się w naszej taktyce, ponadto gramy sparingi z naprawdę wymagającymi przeciwnikami, chcemy być perfekcyjnie przygotowani na pierwszy mecz. Stać nas na naprawdę wiele w tym sezonie"

Udało nam się także zapytać jednego z naszych nowych graczy - Filipa Kalińskiego o transfer, o aklimatycje w klubie i o cele na nadchodzący sezon. "Wybrałem Ruch z pełną świadomością. Z Chojniczanką osiągnąłem wiele, szukałem drużyny z która także mógłbym osiągnąć coś dużego. I przyszła oferta z Ruchu, znałem historie, wiedziałem że ten klub miał wzloty i upadki, że może być wzorem dla wielu pod względem zarządzania, często właśnie mimo przeciwności. Poczułem, że to odpowiednie miejsce dla mnie. W szatni od razu złapałem doskonały kontakt z chłopakami, czuję że ta chemia może zaprowadzić nas na sam szczyt. Nie gdybam o celach na cały sezon, ale jeśli zagramy na miarę naszego potencjału jesteśmy w stanie powalczyć tutaj z każdym".

A na koniec
Tego artykułu
Dziennik Radzionków życzy piłkarzom, działaczom i sztabowi szkoleniowemu
POWODZENIA W NADCHODZĄCYM SEZONIE!
(Może będziemy mogli następny artykuł zatytułować "Witaj Ekstraklaso!")
Do artykułu

Dziennik Radzionków numer 1





Do artykułu

Koniec... początkiem?



̶U̶D̶A̶Ł̶O̶ ̶S̶I̶E̶!̶ Katastrofa... która dała spokój?

"Udało się! Ruch po przepięknej walce utrzymał się w 2 lidze!!!"... Tak miał się zaczynać ten artykuł. A tytuł brzmiałby wtedy "Cud w Radzionkowie". Od tego cudu dzieliły nas 2 kolejki. Dwie feralne ostatnie kolejki sezonu. Choć było już tak źle, to Ruch wyszedł z tej koszmarnej sytuacji... i utrzymanie przegrał na własne życzenie.

"Miłe złego początki [...]"
A wszystko zaczęło się tak niewinnie. Ruch w połowie sezonu był całkowicie na dnie. 1 wygrana w 11 meczach, zaledwie 5 punktów i 8 punktów straty do bezpiecznej strefy. I wtedy... coś zatrybiło. Coś się wydarzyło. Drużyna zaczęła grać, zaczęła walczyć. Dwie pierwsze kolejki to 6 punktów i praktycznie stawka została dogoniona. Poźniej porażka z prawdziwym dominatorem tej ligi - BuenosAmarenoS i zwycięstwo w "derbach na wodzie" z naszym imiennikiem. Po 4 meczach Ruch odrobił wszystkie straty i włączył się realnie do gry o utrzymanie. Po derbowym zwycięstwie drużyna dostała jeszcze więcej energii do gry. Kolejne wygrane z faworyzowanymi rywalami, w tym także wielka "Victoria nad Victorią" - zwycięstwo w meczu u siebie z Victorią Pomorzowice, spowodowały, że Ruch 3 kolejki przed końcem był nawet na 7 miejscu w tabeli. I posiadał 3 punkty przewagi nad strefą spadkową

Cały ten wielki wysiłek całej drużyny został zniweczony w ciągu 3 ostatnich meczy. O ile porażkę z Juventusem można było wytłumaczyć, przegrana z obecnym pierwszoligowcem to żaden wstyd, o tyle dwóch kolejnych porażek nie sposób wyjaśnić. Ruch przegrał ostatni wyjazdowy mecz sezonu, z Orłem Palowice 3-1, kończąc mecz w 10 po głupiej czerwonej kartce kapitana, Romana Jasińskiego. Wtedy stało sie jasne - Ruch nie może przegrać u siebie w ostatniej kolejce z Mławianką Mława. Tylko tyle... i aż tyle było potrzebne, aby 2 liga została w Radzionkowie. Wielka mobilizacja kibiców, piękna pogoda, rekord frekwencji - ponad 45 tysięcy fanów na trybunach... obejrzało najbardziej dramatyczną porażkę tego klubu w jego dotychczasowej historii.

"[...] lecz koniec żałosny."
W tym meczu drużynie nie układało się nic. W 18 minucie po ostrym starciu z jednym z rywali kontuzji doznał Olek Lipiński. W 20 minucie rozpoczął się koszmar Ruchu. Po pięknym uderzeniu z rzutu wolnego goście objęli prowadzenie. Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Po przerwie kolejny gwóźdź do radzionkowskiej trumny wbił... nasz napastnik Mateusz Leśnik. W 62 zachował się w idiotyczny i nieodpowiedzialny sposób, otrzymał czerwoną kartkę i Ruch grał od tego momentu w 10. Wtedy kolejne bramki dla ekipy przyjezdnych stały się tylko kwestią czasu. Skończyło się na jeszcze dwóch. W 67 minucie gola na 2-0 goście zdobyli po rzucie rożnym, a na 3-0 - po rzucie karnym, spowodowanym bezmyślnym faulem Roberta Gumnego. Ruch z 2 ligą pożegnał się honorowym trafieniem Łukasza Gieniusza, tyle że była to już 88 minuta meczu. Ruch w kluczowym meczu sezonu został upokorzony. I to we własnym domu.




Tak się to wszystko zakończyło. Ruch był wielki, Ruch był drugoligowcem... 2 kolejki przed końcem. Takie porażki.. bolą najbardziej.

Po końcowym gwizdku na stadionie zapanował chaos. Piłkarze załamani tym, co się stało padli na murawę, chowali głowę w dłoniach, płakali. A na trybunach się kotłowało. Kibice, żegnali swoich ulubieńców głośnym "Wypie****ać!", burzą gwizdów, a krewka ekipa najbardziej "zagorzałych fanów" probówała sforsować policyjny kordon, wtargnąć na murawę i wyjaśnić pięściami piłkarzom, co myśleli o ich grze w najważniejszym meczu sezonu. Na konferencję prasową kibice przynieśli taczki i żądali zwolnienia piłkarzy. Trener naszego zespołu wyglądał na całkowicie bezsilnego i załamanego."Nie potrafię tego logicznie wytłumaczyć. Naprawdę. Nie wiem co się stało z moją drużyną w ostatnich meczach. Graliśmy pięknie całą rundę. Wygrywaliśmy mecze, których nie powinniśmy wygrywać. I w najważniejszym momencie sezonu... robimy coś takiego. Piłkarze tracą głowę, dostają kartki czerwone... 2 ostatnie mecze sezonu kończyliśmy w 10. Podczas, gdy przez cały sezon nie dostaliśmy ani jednej. Nie chcę podejmować pochopnych wniosków, ale po tych 3 meczach widzę, kto nadaje się do gry w Ruchu a kto powinien ten klub opuścić. Paradoksalnie to te ostatnie mecze pokazały mi, gdzie ta drużyna posiadała luki, dziury, czego jej brakuje. Jedziemy teraz na obóz. Tam poukładam ten klub, zdecyduje z kim się żegnamy, kto w tym klubie zostaje, kogo kupimy. I przy odrobinie szczęścia postaramy się tą ligę odzyskać! Zauważyłem też, że drużyna warbona nie poradziła sobie z Buenos i także spadła. Pomimo dużej wewnętrznej rywalizacji w mieście będziemy trzymać się razem. Dziś Radzionków jest smutny, ale postaramy się o podwójne szczęście na koniec tego sezonu. Razem spadamy, razem też awansujemy. Gramy o 2 ligę, o powrót w należne nam miejsce."


Nowe otwarcie
Drużyna Ruchu przebywa obecnie na obozie w Senigallii. Z drużyną pożegnało się 5 zawodników. Są to niesławni bohaterowie ostatnich kolejek - Robert Gumny, Mateusz Leśnik, Jakub Kłos oraz Artur Lipiński i Marcin Bogusz. W ich miejsce pozyskano... zaledwie dwóch nowych zawodników - środkowego obrońce Kazimierza Lesiakowskiego i napastnika Tomka Lacha. Ponadto do drużyny zacznają na poważnie pukać nowe młode talenty. Zapytaliśmy Wojtka co sądzi o sytuacji kadrowej. "Nie zaskoczę nikogo tym, że powiem, że znowu kadry nie mamy zbyt szerokiej. Ale jak mawia klasyk - liczy się jakość, a nie ilość. Odnoszę wrażenie, że ta przebudowa nam sie udała i była nam potrzebna. Nasze dwa nowe nabytki podobają mi się już od pierwszego treningu, podoba mi się ich zaangażowanie, podoba mi się ich styl gry, czuję że to jest to, czego nam brakowało w decydującym momencie poprzedniego sezonu. Podchodzę do tej trzecioligowej walki spokojnie. Bo wiem, że nie wymaga się od nas teraz awansu. Oczywiście, bardzo chcemy wrócić do grona drugoligowców, ale mam świadomość, że ta 3 liga może być nam potrzebna do poukładania niektórych spraw. Przede wszystkim chcemy uspokoić finanse, zapewnić stabilizację po to, żeby w kolejnych sezonach znowu wygrywać, osiągać sukcesy, zdobywać trofea".
Udało nam się zamienić także dwa słowa z nowymi zawodnikami. "Ruch to ambitna drużyna. Mają wielkie serce do walki, śledziłem ich poczynania w poprzednim sezonie. Szkoda, że przychodzę finalnie do trzecioligowca, ale jestem gotów oddawać tej drużynie serce i wierzę, że wrócimy do 2 ligi" powiedział naszemu reporterowi Tomasz Lach, nowy napastnik radzionkowskiej drużyny. "Wiem, że przychodzę tutaj jako młody, ale już dosyć doświadczony zawodnik. Myślę, że będę w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność poprawienia obrony, walki o awans i gry o najwyższe cele" tak wypowiedział się Kazik Lesiakowski, nowy obrońca klubu.

Nasz Dziennik zapytał się także prezesa klubu o obecną sytuację finansową. "Myślę, że ten sezon może być jeszcze sezonem ciężkim, ale już na pewno stabilniejszy, niż ten poprzedni, który zaczynaliśmy naprawdę na "wariackich papierach". Mamy ciągle niedokończoną inwestycję w postaci radiostacji. I niestety ale przedłużyliśmy w poprzednim sezonie kilka kontraktów na drugoligowych warunkach, a to powoduje trochę nadwyrężony budżet płacowy. Ale na pewno z funkcjonowaniem klubu nie będzie żadnego problemu, co mnie bardzo cieszy. Paradoksalnie, mimo iż wydawało się, że możemy mieć cieżko... to może być bardzo spokojny i przyjemny sezon dla klubu pod kątem zarządzania nim. Potrzebujemy spokoju i stabilizacji i ona naprawdę jest już bardzo blisko. A wtedy... na pewno będziemy włączać się do gry o najwyższe cele."

A zatem ten spadek, którego wszyscy tak bardzo się bali... może okazać się przydatny. Może być początkiem zupełnie nowego otwarcia. Może być drogą do czegoś dużego, do początku zupełnie nowej drużyny, nowego Ruchu. Spadek, który miał okazać się katastrofą i krachem klubu... przyniósł spokój. Tak dawno niedoświadczany w przypadku radzionkowskiej drużyny. Skoro po burzy zawsze wychodzi słońce może nadeszła pora, żeby zaświeciło ono nad naszym klubem?

I na koniec
Tego artykułu
Dziennik Radzionków życzy piłkarzom, działaczom i sztabowi szkoleniowemu
POWODZENIA W NADCHODZĄCYM SEZONIE!
OBY RUCH WRÓCIŁ NA NALEŻNE MU MIEJSCE, W OGÓLNOPOLSKIM GRONIE DRUGOLIGOWCÓW!
Do artykułu

Deszczowo-derbowo



Drugi akt "wojny domowej"

Nastał ten dzień. Wielki dzień. Sądny dzień. Dzień meczowy. Dzień derbowy. Druga edycja. Dla kibiców RUCHU - szansa rewanżu, dla kibiców KS Ruchu - szansa przypieczętowania dominacji w mieście. Bo wygranie z lokalnym rywalem smakuje lepiej. A zdobycie 6 punktów w lidze jego kosztem smakuje jak najlepszy deser w najdroższej restauracji. Dlatego piłkarze KS Ruchu byli szczególnie zmotywowani na ten dzień.

Preludium ̶ ̶d̶e̶s̶z̶c̶z̶o̶w̶e̶ derbowe
W ostatnim artykule o Ruchu pisaliśmy o nadziei i optymiźmie. Mimo fatalnej sytuacji na początku rundy wszyscy w klubie jak jeden mąż mówili "wierzymy!". Mimo koszmarnego położenia w tabeli, zaledwie jednego transferu w przerwie sezonowej i braku jakichś dużych, konkretnych zmian w zespole zapanował optymizm. Nie wiadomo co tak podziałało na cały zespół, ale ważne że zadziałało. Ruchu w 2 pierwszych meczach zdobył więcej punktów niż przez pół sezonu i po dwóch kolejkach strata do bezpiecznego miejsca wynosiła zaledwie punkt. W pierwszym meczu Ruch sensacyjnie pokonał na wyjeździe drużynę Sativa Team 0-1, natomiast w 13 kolejce równie niespodziewanie ograł, będacy wtedy na 4 miejscu w tabeli klub Petarda. W 14 kolejce stanęli jednak przed murem nie do przeskoczenia. Wyjazdowy mecz z BuenosAmarenoS i porażka 4-1 przy niekorzystnych wynikach sprawiły że Ruch nie tylko stracił 2 punkty do bezpiecznej strefy, ale także wylądował na ostatnim miejscu w tabeli. Na konferencji pomeczowej Wojtek jednak był zupełnie spokojny. "Wiedzieliśmy jak gra Buenos. Doskonale wiemy, że ta drużyna przerasta tę ligę. Porażki czasem trzeba umieć kalkulować. Można liczyć zawsze na sensację, ale lepiej z chłodną głową wiedzieć kiedy można przegrać. I my to wiedzieliśmy. Na dodatek Artur Lipiński po meczu turniejowym uskarżał się na jakichś uraz, więc w ogóle nie zabrałem go na ten mecz. Wszyscy doskonale wiemy, że na kolejny mecz musimy być maksymalnie gotowi. Wiemy o co będzie toczyć się gra. Te derby to nie będzie zwykły mecz, dla nas to będzie wojna. Wojna o 3 punkty, punkty które pozwoliłby nam pierwszy raz w tym sezonie znaleźć się nad tą czerwoną kreską, oznaczającą spadek. Wojną, którą za wszelką cenę musimy wygrać. Remis też uszanuję, choć zachwycony nim nie będę, ale każdy punkt, który może przybliżyć do utrzymania należy szanować. O motywację nikt martwić się nie musi, będziemy przygotowani jak nigdy". Bojowe nastawienie panuje także wśród zawodników. "Nie zagraliśmy tego meczu na 100%. Wiemy doskonale że Buenos jest za silne, to jest drużyna, która ma potencjał żeby w kolejnym sezonie zanotować kolejny awans, do ekstraklasy. My natomiast głowami jesteśmy już przy jutrzejszym starciu. To może być najważniejszy mecz sezonu. Musimy go wygrać." odpowiedział naszemu reportowi po meczu kapitan zespołu, Roman Jasiński.

Spokojnie jak na wojnie
W obozie RUCHU tymczasem panuje względny spokój. Przed pierwszymi derbami bilans obu drużyn w 3 poprzedzających je kolejkach był "fantastyczny" RUCH zgromadził do 4 kolejki sezonu 1 punkt, KS Ruch - 0. Przed drugim derbowym starciem obie drużyny solidniej zapunktowały. KS Ruch wygrał 2 mecze i zdobył 6 punktów, natomiast RUCH prowadzony przez warbona - 4 punkty. To powoduje, że drużyna RUCHU RADZIONKÓW może mówić o delikatnym luzie i spokoju. Zajmuje obecnie 6 miejsce w tabeli, jednakże jak Ruchowi brakuje 3 punktów do utrzymania, tak RUCH znajduje się zaledwie 3 punkty nad kreską. W 12 kolejce odnotowali oni remis z RWKS Sparta 2-2, w 13 kolejce pokonali nasz zaprzyjaźniony klub GKS Zamczysko Odrzykoń 1-2, natomiast tuż przed derbami ponieśli porażkę z Victorią Pomorzowice. Warbon zapytany na konferencji prasowej o derby odpowiedział krótko i wręcz z arogancką pewnością siebie: "Jesteśmy przygotowani na rewanż. Poprzednia porażka pokazała, że to był przypadek, geniusz jednego człowieka zadecydował. To było jedyne zwycięstwo KS Ruchu... czysty nasz wypadek przy pracy. Wojtek chce wojny o te 3 punkty? To będzie ją miał. Moi chłopcy pałają gniewem za ostatnią porażkę. Zagramy na 300% żeby zmazać daną ostatnio plamę."

O ile w obydwu obozach dominuje raczej spokój i pełne skupienie przed meczem o tyle miasto już dzień przed zamieniło się w strefę wojny kibicowskiej. Dzień przed meczem cisza nocna była zagłuszana przez burdy a to w centrum miasta, a to w okolicy stadionu gospodarzy tego meczu. Podczas jednej z interwencji zatrzymano 4 pseudokibiców RUCHU za palenie flag pod stadionem KS Ruchu, zdobytych podczas ostatnich derbów, natomiast w centrum miasta podpalone zostały przez kibiców KS Ruchu 2 samochody - jednego z kibiców i jednego z działaczy RUCHU. W przypadku tego incydentu zatrzymanych zostało 6 pseudokibiców.

Zawieszenie broni
Przed poprzednimi derbami obie największy grupy kibicowskie obu drużyn zorganizowały marsze na stadion. W przypadku tego meczu również miało to miejsce. Pierwsza, spod centrum handlowego ruszyła ekipa gości. Według policji mówi się nawet o 10000 kibiców, którzy w asyscie policji i gigantycznej ilości pirotechniki dotarli w pochodzie pod stadion. Na sam mecz dla kibiców gości przeznaczoną 1 dużą część stadion i 12000 biletów. Oczywiście wszystkie zostały wykupione. Natomiast w centrum miasta zbierała się ekipa gospodarzy. Niestety w przypadku tej zbiórki spokojnie nie było. Część kibiców dążyła do starć z policją, a na trasie przemarszu doszło do spotkania i starcia z około 200 osobową ekipą kibiców gości. Policja musiała interweniować używając armetek wodnych, kul gumowych i gazu. Podczas starć zatrzymanych zostało 40 osób, a pod stadion według danych policji w pochodzie dotarło ponad 15000 ludzi. Zawieszenie broni między kibicami zapadło dopiero na stadionie, wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego. Wówczas liczyło się już tylko to co dzieje się na murawie.

Mecz piłki wodnej
Godzinę przed rozpoczęciem meczu nad miastem rozpoczęła się ulewa. Początkowo mówiło się nawet o odwołaniu meczu, ale przedstawiciele związku powiedzieli, że nie widzą przeciwwskazań do rozpoczęcia meczu o ustalonej porze. Zatem punktualnie o godzinie 17 sędzia pierwszy raz zagwizdał i można było rozpocząć mecz. Frekwencja nie dopisała, przez wspomnianą ulewę na stadion przybyło ledwie 31803 widzów w tym 12000 kibiców gości. Już w 3 minucie sektory kibiców gospodarzy ogarnął szał radości, za sprawą gola zdobytego po koszmarnym błędzie bramkarza gości. Gola zdobył Daniel Gruszka. Wydawało się że będzie to zapowiedź szalenie ciekawego meczu. A tymczasem przez pierwsze 45 minut poza bramką nie działo się nic. Gra toczyła się głównie w środku, rzęsiście padający deszcz, utrudniał jakiekolwiek szybsze rozegranie akcji, czy techniczne zagrania. Piłkarze chcieli wykorzystać mokrą murawę, więc bardzo dużo prób to były strzały zza pola karnego. Niestety ich jakość była porównywalna do pogody.

W 2 połowie wielu liczyło na ciekawsze widowisko. Zamiast tego dostali bardzo brzydki mecz. Wiele strat, fauli, żółtych kartek, mało jakiejkolwiek piłkarskiej jakości. Dość powiedzieć, że najciekawszym wydarzeniem drugiej połowy było... wrzucenie rac na murawę przez kibiców gospodarzy. Które prawie od razu zgasły zalane "ścianą" wody spadającą z nieba. Poza tym jedynym incydentem na stadionie to od strony kibicowskiej był to bardzo dobry mecz. Obie ekipy znowu przygotowały piękne, efektowne oprawy. Tym razem jednak jednomyślnie doceniamy kunszt i wyższość oprawy gospodarzy, częściowo spuszczanej i wieszanej na dachu stadionu.

Po meczu szał ogarnął trybuny zajmowane przez kibiców gospodarzy. KS Ruch po raz drugi w tym sezonie pokonał rywali zza miedzy i odniósł 3 zwycięstwo podczas tej kampanii o utrzymanie 2 ligi. Niestety niekorzystne dla naszej drużyny wyniki na innych stadionach spowodowały, że Ruch dalej zajmuje ostatnie miejsce a dzisiejszego zwycięstwo przyczyniło się do zmniejszenia straty do bezpiecznej strefy tylko o punkcik - do 2 punktów. Naszemu reporterowi udało się zatrzymać na moment Daniela Gruszkę i zamienić z nim kilka słów:

REPORTER: Danielu, serdeczne gratulacje! Ostatnio twój najlepszy kolega był bohaterem derbów, teraz Ty. Jak się z tym czujesz?
DANIEL GRUSZKA, LP: Dzisiejszy mecz na pewno był zupełnie inny niż ten poprzedni. Byliśmy naprawdę źli wychodząc na boisko. Wiedzieliśmy, że ta mokra murawa nie pozwoli nam na granie tego co lubimy - szybkiej, kombinacyjnej piłki opartej na kontrach. Na szczęście szybko udało się strzelić gola. Cóż mogę powiedzieć? Czasami trzeba pójść, zagiąć, zaatakować, nie zawahać się. Szczególnie w tych warunkach. Nie chcę myśleć o tym, jak sie czuje teraz Przemek Łapiński. Bardzo go lubię, to bardzo dobry doświadczony bramkarz. Każdemu może się zdarzyć taki błąd, ale w tak ważnym meczu, jeszcze kiedy decyduje o 3 punktach. To może bardzo źle wpłynąć na jego psychikę.
REPORTER: Czyli mówisz, że utrzymujecie relacje prywatne z zawodnikami RUCHU?
DANIEL GRUSZKA, LP: Tak, oczywiście że tak. To nie jest tak, że jesteśmy dla siebie wrogami. Ja na przykład mieszkam w sąsiedztwie dwóch graczy RUCHU. I bardzo się lubimy, w przerwie sezonowej lubimy razem pogrillować, porozmawiać. Jesteśmy dorosłymi facetami, spory prywatne załatwia się prywatnie. Na boisku jest tylko czysto sportowa rywalizacja.
REPORTER: Dotarły już do Was wieści o innych wynikach, z innych boisk?
DANIEL GRUSZKA, LP: Tak. No niestety. Jest to bardzo mocno frustrujące, że Ty starasz się, walczysz jak lew, myślisz że to poświęcenie da jednak więcej a tymczasem okazuje się, że wygrana pomaga Ci tylko o jeden punkt. Z drugiej strony jednak to ciągle masz w głowie to, że musisz grać na pełnej koncentracji, że wszystko masz w swoich nogach. Nie chcemy wywalczyć utrzymania pokątnie, kosztem innych korzystnych dla nas wyników. Musimy je wywalczyć sami, ciężką pracą i zwycięstwami z rywalami, którym przyświeca ten sam cel.
REPORTER: Dzięki za tą krótką rozmowę, Danielu i gratulacje!
DANIEL GRUSZKA, LP: Dzięki serdeczne.

Trener Wojciech M. na konferencji pomeczowej: To nie był piękny mecz. Ale kto będzie pamiętał o stylu? W świat idzie wynik. A ten pokazuje, że znowu KS Ruch jest górą. 6 punktów w derbowych starciach to nie byle co. Szkoda tylko, że te wyniki na innych stadionach tak niekorzystnie się ułożyły. Ale nie patrzymy na innych. Niosą nas kolejne zwycięstwa. Nie wolno nas lekceważyć, a tym, którzy w połowie sezonu nas skreślili mamy ochotę pokazać jak bardzo się mylili. Ruch będzie walczył do upałego. O każde zwycięstwo.

Trener Warbon na konferencji pomeczowej: Strasznie szkoda. Z perspektywy całego meczu nie byliśmy gorsi. Zasłużyliśmy tutaj chociaż na punkt. Strasznie szkoda mi Przemka. To pierwszy tak poważny błąd w całej jego karierze i przytrafił się w taki ważnym meczu. Błędy to rzecz ludzka. Musimy się znowu podnieść i pozbierać, tak jak po ostatnich derbach. Bo ta liga trwa, ciągle jesteśmy zagrożeni spadkiem. Gratulacje dla KS Ruchu za zwycięstwo.



1:0 - Gruszka 3'
Zawodnik meczu: Daniel Gruszka
Frekwencja: 31803 widzów
Do artykułu